Rynek zakładów w Polsce: licencje, podatek i walka z szarą strefą
18,75 mld zł. Tyle według Ministerstwa Finansów wyniosły w 2025 roku przychody z zakładów wzajemnych w Polsce, o 14% więcej niż rok wcześniej. Jednocześnie ponad jedna piąta przychodów z zakładów online wciąż trafia do firm, które w Polsce działać nie mogą. Ten rynek rośnie szybko, a granica między legalnym a nielegalnym biznesem przebiega przez jeden dokument.
Monopol czy rynek — kto może oferować zakłady w Polsce?
Zakłady bukmacherskie to rynek, a nie monopol. Monopol państwa obejmuje gry liczbowe i kasyno online. Zakłady wzajemne może oferować każda firma, która dostanie zezwolenie Ministra Finansów. Warunek formalny jest twardy: licencję na zakłady przez internet dostanie tylko spółka z o.o. albo spółka akcyjna z siedzibą lub oddziałem w Polsce. Zagraniczny operator, który chce obsługiwać polskich klientów, musi więc tu zarejestrować działalność i płacić tu podatki.
Jak konsument porównuje legalnych operatorów?
Tak jak porównuje banki: po kosztach, szybkości i wygodzie, a dopiero potem po marketingu. Pierwszy filtr jest zero-jedynkowy. Operator albo ma polskie zezwolenie, albo nie. Nazwę spółki i numer decyzji legalny serwis pokazuje w stopce strony.
Dalej zaczyna się ekonomia. Kursy różnią się między firmami, bo każda wkalkulowuje w nie inną marżę. Na pojedynczym zakładzie różnica wynosi grosze, ale na stu zakładach w sezonie składa się na konkretną kwotę. Liczy się też czas wypłaty, liczba dostępnych metod płatności, działanie aplikacji i to, czy obsługa klienta odpowiada po polsku. Przedsiębiorca nazwałby to całkowitym kosztem usługi.
Klient nie sprawdzi tego wszystkiego sam, więc rośnie rola zestawień. Konsumenci coraz częściej zaglądają do niezależnych porównań. Przykładem jest ranking bukmacherów, który zestawia wyłącznie firmy z polskim zezwoleniem pod kątem kursów, wypłat, aplikacji i kodów promocyjnych jak np. WiecejPLN. Takie zestawienia działają jak porównywarki ubezpieczeń OC. Nie zastąpią lektury regulaminu, ale skracają drogę do niego.
Dla operatorów to sygnał rynkowy. Gdy licencja staje się warunkiem wejścia, a nie przewagą, firmy konkurują tym, co klient może zmierzyć: kursem, szybkością wypłaty i jakością aplikacji.
Kto płaci 12% podatku od gier i co znaczy oferta „bez podatku”?
Formalnie podatek od gier płaci operator, ale w praktyce pobiera go od stawki klienta. Z 10 zł postawionych w zakładzie do gry trafia 8,80 zł. Do tego dochodzi podatek od wygranych: od wygranej powyżej 2 280 zł operator pobiera 10% zryczałtowanego PIT.
Oferta „bez podatku” oznacza, że operator pokrywa te 12% z własnej marży. Dla firmy to koszt pozyskania klienta, podobny do rabatu w handlu. Dla klienta to realna różnica, ale tylko wtedy, gdy kursy u takiego operatora nie są równocześnie niższe od konkurencji.
Podatek jest też argumentem szarej strefy. Operator bez polskiej licencji nie płaci 12%, więc może kusić wyższymi kursami. Klient płaci za to ryzykiem: nie ma polskiego regulatora, do którego złoży skargę, a wygrana z nielegalnej gry nie jest objęta ochroną, jaką daje legalny rynek.
Jak działa Rejestr Domen MF i blokowanie nielegalnych stron?
Rejestr działa od 1 lipca 2017 roku, po nowelizacji ustawy o grach hazardowych. Jeśli Ministerstwo Finansów wpisze do niego adres strony, dostawcy internetu muszą ją zablokować i przekierować użytkownika na stronę z ostrzeżeniem. Banki i operatorzy płatności muszą z kolei zablokować płatności na rzecz takiej domeny. Pod koniec września 2026 roku liczba wpisów przekroczyła 57 tysięcy.
Strona z ostrzeżeniem zawiera też listę podmiotów, które działają legalnie, więc blokada od razu wskazuje alternatywę.
Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 2019 roku oceniła rejestr pozytywnie, ale wskazała słaby punkt: domeny klony. Nielegalny operator zmienia w adresie jeden znak i działa dalej, dopóki nowy adres nie trafi do rejestru. Pozostałe liczby pokazują jednak, że system działa. Według analizy MF opartej na danych firmy H2 Gambling Capital udział szarej strefy w polskich zakładach online spadł z 34% w 2018 roku do 22% w 2025 roku. Średnia w Unii Europejskiej wyniosła w tym czasie 28,4%.
Co z tego wynika dla rynku?
W 2018 roku według NIK legalni operatorzy mieli mniej niż połowę rynku zakładów online. Dziś mają blisko cztery piąte. Państwo wygrywa z szarą strefą blokadami, ale równie mocno działa coś mniej widocznego: legalna oferta jest łatwa do znalezienia i porównania. Klient, który w minutę sprawdzi licencję i kursy, nie ma powodu szukać operatora z Curaçao. Czy ostatnie 22% da się odzyskać tymi samymi narzędziami, czy potrzebne będą nowe?
Artykuł sponsorowany
Bukmacherzy dostępni na stronie najlepsibukmacherzy.pl to legalni bukmacherzy działający w Polsce w oparciu o zezwolenie na urządzanie zakładów bukmacherskich na terenie RP. Gra u nielegalnych bukmacherów to przestępstwo.
Obstawianie zakładów bukmacherskich niesie ze sobą ryzyko uzależnienia. Pamiętaj, że nie może być sposobem na życie. W Polsce korzystanie z usług nielegalnych bukmacherów jest zabronione, możesz grać wyłącznie u tych operatorów, którzy posiadają zezwolenie Ministerstwa Finansów.